Jak działamy?
W Polsce każdego roku dochodzi do tragicznych zdarzeń, w których podczas służby giną żołnierze. Są to osoby z wieloletnim stażem — piloci, dowódcy, specjaliści — ludzie, którzy znaczną część życia poświęcili służbie państwu.
Bezpośrednio po tragedii pojawia się wsparcie instytucjonalne: kondolencje, uroczystości, deklaracje pomocy. Sprawą interesują się media. Ktoś podpowiada, gdzie pojechać, jakie dokumenty podpisać. Można mieć wrażenie, że system działa.
W rzeczywistości rodzina funkcjonuje wtedy w ogromnym szoku. Trudno zrozumieć dokumenty, trudno zadawać pytania. A właśnie wtedy zaczyna się wyścig z czasem — przychodzą pierwsze wnioski i formalności.
Po kilku tygodniach zainteresowanie mediów mija. Instytucje wracają do codziennych obowiązków. Rodzina zostaje sama.
Zostaje z korespondencją urzędową, której języka nikt nie tłumaczy. Ze sprzecznymi informacjami z różnych instytucji. Z poczuciem, że prosząc o należne świadczenia “upomina się o pieniądze”, podczas gdy w rzeczywistości walczy o zapewnienie podstawowej stabilizacji i przyszłości dzieciom.
Wiele świadczeń nie jest przyznawanych automatycznie. Trzeba składać wnioski, kompletować dokumenty, udowadniać okoliczności zdarzenia. Zdarzają się pisma, w których instytucja państwowa stwierdza, że “nie wykazano, że śmierć nastąpiła w związku z pełnieniem służby” — w sprawie pilota, który zginął podczas lotu służbowego.
Dlatego Fundacja Alioth stworzyła Centrum Wsparcia Weteranów i Rodzin Wojskowych. Jesteśmy tam, gdzie inni odchodzą.


